Czy umiesz mówić NIE?

Opowiem wam historię, którą słyszałam kiedyś od mojej babci.

Pracowała kiedyś z pewną panią, która samotnie wychowywała kilkoro dzieci. Każde z nich miała z innym mężczyzną i w przypadku niektórych nawet sama nie była w stanie określić, kto jest ich ojcem. Miejsce pracy było pełne kobiet i oczywiście tętniło plotkami i domysłami. Część koleżanek była na tyle wścibska, że bezceremonialnie wypytywała ją o przyczyny takiego stanu rzeczy. Na te pytania owa wielodzietna samotna matka miała zawsze jedną odpowiedź:

„Bo oni tak bardzo prosili.”

Absurdalna historia? Podobno prawdziwa. I na dodatek jest to historia o mnie, o tobie, o każdej z nas i o każdym z nas, kto kiedykolwiek miał problem z powiedzeniem NIE.

Jesteś asertywna?

Nawet jeżeli wydaje ci się, że tak, na pewno przydarzyła ci się jedna z tych sytuacji lub sytuacja do nich bardzo podobna:

Sytuacja 1

Zajmujesz się zawodowo nauczaniem małych dzieci angielskiego. W tej niszy czujesz się komfortowo i pewnie. Jednak pewnego dnia dzwoni do ciebie z prośbą znajomy. Ma wkrótce rozmowę o pracę i potrzebuje, żeby ktoś przygotował go do niej językowo. Nie masz zielonego pojęcia o pracy z uczniem dorosłym, bo przecież na co dzień uczysz dzieci. Tym bardziej nie masz pojęcia o tym, czego podczas takiej rozmowy o pracę twój znajomy może się spodziewać, a korporacyjny czy biznesowy angielski to coś, o czym co najwyżej kiedyś gdzieś słyszałaś. Ale on tak bardzo prosi … Więc zgadzasz się i nie wychodzi to na dobre ani jemu, ani tobie.

Sytuacja 2

Masz swój stały grafik. Pracujesz zawsze w godzinach popłudniowych i wieczornych. Lekcje ustawiasz sobie w blokach z niewielkimi przerwami, tak aby resztę dnia mieć wolną na swoje inne zobowiązania lub po prostu odpoczynek. Pewnego dnia odzywa się do ciebie koleżanka prowadząca kursy językowe w firmach. Jest do poprowadzenia kurs firmowy dwa razy w tygodniu o 7 rano. Kompletnie nie twoja bajka, bo przecież codziennie kończysz pracę o 21 i wstawanie o 6 rano to ostatnia rzecz, na którą masz ochotę. Ale koleżanka cię tak bardzo prosi. Naprawdę nie jest w stanie znaleźć nikogo, kto by ten kurs poprowadził. Błaga. Litujesz się. Próbujesz jeszcze racjonalizować sobie, że będą z tego całkiem niezłe pieniądze. Tak naprawdę jednak dezorganizujesz sobie tymi lekcjami cały tydzień, a na wieczornych zajęciach ze swoimi stałymi klientami i grupami jesteś półprzytomna.

Sytuacja 3

Twój grafik pęka w szwach. Pieniądze są naprawdę niezłe. Ty jednak masz już wręcz fizyczny problem, żeby pociągnąć wszystkie swoje zajęcia. Każdego wieczora padasz na twarz, ale wciąż zapisujesz kolejnych uczniów, którzy chcą mieć lekcje tylko z tobą. Tak bardzo proszą, że nie jesteś w stanie im odmówić. Jak długo jeszcze dasz radę?

Sytuacja 4

Rozejrzałaś się po rynku, policzyłaś swoje koszty i ustaliłaś ceny na nowy rok. Wyliczyłaś nawet, że w przypadku wyjątkowo twardych negocjatorów możesz sobie pozwolić na rabat rzędu 10%. Masz jednak tych dwoje klientów, którzy zawsze tak bardzo proszą o większą zniżkę. Pewnie w tym roku znowu się ugniesz i sprzedasz im lekcje dużo poniżej ceny, jaką płacą inni kursanci, a może i nawet poniżej granicy opłacalności. Łudzisz się, że w ten sposób utrzymujesz stałych klientow. Nieprawda – po prostu karmisz nałogowego wyciągacza rabatów, który i bez zniżki najpewniej zostałby z tobą, bo tak naprawdę nie chce mu się szukać kursu gdzie indziej.

Sytuacja 5

Zatrudniasz kilkoro lektorów mobilnych. Dojeżdżają do klientów twojej szkoły w mniejszej lub bliższej odległości. Któregoś dnia zjawia się w twoim biurze jedna z takich właśnie lektorek. Prosi o podwyżkę. Uzasadnienie? Ma duży terenowy samochód z wielkim bakiem, więc koszty paliwa pochłaniają znaczną część jej zarobków. Bardzo prosi o tą podwyżkę. Dostanie ją, bidulka? Jeżeli tak, powinna zaoferować coś więcej niż błagalną minkę, na przykład lepszą jakość zajęć lub większą dyspozycyjność. To naprawdę nie jest twój problem, że postanowiła jeździć po mieście paliwożerną bestią, zamiast małym samochodem miejskim lub tramwajem, jak inni twoi pracownicy.

Sytuacja 6

Masz w biurze swojej szkoły nowego pracownika. Od kilku tygodni wciąż się uczy, w związku z tym efekty jego pracy są niewidzialne. Nie zrobił, bo nie umiał. Nie wykonał polecenia, bo nie wiedział jak. Nie zadzwonił do klienta, bo nie mógł znaleźć numeru. On uczy się wolno, ale ty szybko. Podejmujesz decyzję o wypowiedzeniu umowy. Przeprowadzasz z delikwentem poważną rozmowę, na twoim biurku już leżą papiery do podpisania…. I wtedy on zaczyna tak bardzo prosić. Bo zaplanował sobie już wydatki na kilka kolejnych miesięcy. Ulegniesz i pozwolisz mu dalej siać rozprzężenie i psuć atmosferę w twojej firmie?

Prawda jest taka, że z asertywnością i nieumiejętnością powiedzenia NIE, kiedy ktoś nas bardzo, bardzo prosi, mamy problem praktycznie wszyscy. Skutek? Jesteśmy przeładowani pracą, nadmiernie obciążeni finansowo i emocjonalnie.

Jak sobie z tym radzić? Po prostu częściej mówić NIE.

Od czego zacząć?

1. Ustal swoje granice

Na pewno są rzeczy, których NIE robisz. Nie schodzisz poniżej pewnej ceny, nie prowadzisz zajęć o pewnych porach, nie płacisz lektorom powyżej pewnej stawki, nie kupujesz usług, które nie będą miały przełożenia na twoje wyniki finansowe itd.

2. Zmień nastawienie

Zamiast obwiniać się o to, że znowu komuś odmawiasz, przypomnij sobie, co w ten sposób zyskujesz: ratujesz swój cenny czas, oszczędzasz środki, które możesz przeznaczyć na coś pożytecznego albo po prostu podbudowujesz morale tych pracowników, którzy rzetelnie wykonują swoją pracę i sami z niechęcią patrzyli na to jedno zgniłe jabłko w zespole.

3. Postaw na bezpośredniość

Nie ma co kluczyć, zwlekać i unikać odpowiedzi – w ten sposób niepotrzebnie obciążasz się emocjonalnie. Zastanawiasz się jak uzasadnić swoją decyzję? Nie musisz! Po prostu powiedz NIE. Jeżeli czujesz, że to nie wystarczy, zaoferuj alternatywne rozwiązanie, np. „Niestety nie mogę poprowadzić tych zajęć, ale podam ci numer telefonu mojej przyjaciółki, która również jest świetną lektorką.”

4. Bądź konsekwentna

To naprawdę ważne. Udało ci się ustalić pewne granice, trzymaj się tego. Twoja konsekwentna postawa sprawi, że otaczający cię ludzie z czasem nauczą się, że NIE ZNACZY NIE.

5. Ćwicz

Wszystko jest łatwe w teorii, ale życie zastawia na nas różne pułapki. Jesteś z natury people pleaser? Zacznij od mówienia NIE w prostych sytuacjach, np. „Nie, babciu, nie zjem dokładki serniczka.” Staraj się pamiętać o swoich granicach i mówić NIE, zawsze kiedy cokolwiek poza nie wykracza. Przyzwyczaisz się do tego i z czasem przestaniesz cierpieć z powodu poczucia winy za każdym razem, kiedy przedkładasz swoje własne potrzeby i priorytety nad potrzeby innych. Practice makes perfect.

Obiło ci się kiedyś o uszy nazwisko Warren Buffet? To przedsiębiorca uważany powszechnie za jednego z najlepszych inwestorów giełdowych, od lat pojawia się na liście najbogatszych ludzi świata. Słynie z błyskotliwych biznesowych powiedzonek. Jedno z nich brzmi:

The difference between successful people and really successful people is that really successful people say NO to almost everything.

Chcesz wiedzieć więcej i być na bieżąco z wszystkimi moimi radami, pomysłami, podpowiedziami, projektami oraz promocjami? Koniecznie polub mnie na Instagramie.

Może Cię również zainteresować...

Jeżeli jesteś nauczycielem
Ania Barbarska

Czy umiesz mówić NIE?

Opowiem wam historię, którą słyszałam kiedyś od mojej babci. Pracowała kiedyś z pewną panią, która samotnie wychowywała kilkoro dzieci. Każde z nich miała z innym

Czytaj więcej »

Dodaj komentarz